Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą deser. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2014

Pieczony kompot z malin i rabarbaru.

Bo kto powiedział, że kompot można tylko gotować? Ano, nikt! To sobie upiekłam :D Pomysł zaczerpnięty z książki H. Gerlacha "Dżemy, marmolady, galaretki". Kompot, który "robi" za deser! Pełnowartościowy, słodki deser!


Składniki:

  • 1 kg rabarbaru
  • 200 g malin(mogą być mrożone)
  • 150 g cukru
  • laska cynamonu
  • 2-3 goździki
  • 5 łyżek wody


Wykonanie:

1. Rabarbar obieramy z grubszych włókien i kroimy na 3-4 cm kawałki.
2. Cukier zagotowujemy z wodą - powstanie gęsty syrop.
3. Piekarnik rozgrzewamy do 200 stopni.
4. W blaszce układamy rabarbar, maliny oraz cynamon.
5. Owoce zalewamy syropem.
6. Całość przykrywamy folią aluminiową i pieczemy ok 30 minut.



Kompot można pić, jeść, podać z lodami lub ciastkiem :D Smakuje na ciepło i na zimno! Możemy zamknąć do w słoiczek, zawekować i jesienią cieszyć się jego smakiem! U nas niestety żaden słoiczek do jesieni nie dotrwał :D

Smacznego,
O.

Zapraszam również na Początkująca Pani Domu na Facebook'u :) 

poniedziałek, 26 maja 2014

Tęczowe cycki.

OSTRZEŻENIE

Jeśli zawstydza/oburza/denerwuje Cię nazwa, nie czytaj/nie oglądaj dalej!


Poniedziałkowy wieczór jest idealny na zajadanie słodkości! Wtorek też, ale to dopiero jutro ;) Powstał dziś galaretkowo - jogurtowo - owocowy. Podałam je bez dodatków... Kiedy położyłam dwa obok siebie, z P. parsknęliśmy śmiechem w tym samym czasie! Przecież to wygląda jak cycki! I to całkiem niezłe... Takie kształtne :D Bita śmietana dodała im tylko uroku! A borówka stała się przekornie wisienką na torcie! :P


Ciasto jogurtowe na płatkach kukurydzianych - szybko, lekko i bez pieczenia.

Dziś Dzień Mamy! Wczoraj z tej okazji zrobiliśmy rodzinny obiad. Oczywiście nie mogło obejść się bez deseru! Upał taki, że włączanie piekarnika jawiło się jako zbrodnia na samej sobie, a kupienie ciastek na taką okazję nie jest w moim stylu. Lody też nie wchodziły w grę, bo miejsca w zamrażarce mało... Tydzień temu na urodzino-imieniny mojego taty powstał jogurtowiec na płatkach kukurydzianych z ciemną czekoladą. Bazę stanowił przepis z "Przyjaciółki" sprzed wieków. Zmian jednak pojawiło się tym razem wiele... Stwierdziłam, że skoro tydzień temu zjedliśmy ciacho na jedno posiedzenie, to i tym razem się sprawdzi!


piątek, 14 lutego 2014

Bajaderki, czyli oszczędne słodkości.

Wracam do Was i już nigdy, mam nadzieję, nie bedę miała takiej przerwy od blogowania, bo źle mi bez gotowania i dzielenie się z Wami przepisami. Ale cóż, chorowanie nie wybiera... 

Zostaje Wam czasem ciasto? Żal wyrzucić, a jeść już nie ma komu? Przyznam, że nam się to nie zdarza, bo moja rodzina jest ciastożerna jak diabli, ale... Ostatnio zdarzył się dziwny cud i zostało mi nieco ciasta. Dlatego powstały dziś pyszne bajaderki. Proste, tanie, ale pyszne i efektowne.

Jeśli zatem zostało Wam nieco ciasta drożdżowego, babki każdego rodzaju lub kruche ciasto, zróbcie bajaderki. Na nasze nieszczęście są obłędnie smakowite. Zniknęły tak szybko, jak powstały.





Składniki:

Bajaderki:
  • 1 szklanka rozdrobnionego ciasta
  • 1/2 szklanki miękkiej marmolady
  • 1 łyżka rumu
opcjonalnie: posiekane drobno orzechy

Polewa:
  • 2 łyżki cukru
  • 1 łyżka wody
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżka masła



Wykonanie:

1. Kawałki ciasta wrzucamy do rozdrabniacza i mielimy na drobno.
2. Dodajemy do ciasta marmoladę i rum(ewentalnie posiekane orzechy).
3. Formujemy niewielkie kulki i odkładamy na papier do pieczenia, aby się nie poprzyklejały do nieczego :)
4. Gotowe kulki wkładamy do lodówki na godzinkę, by masa stała się bardziej zwarta.
5. W tym czasie do rondelka wrzucamy składniki na polewę, dokładnie mieszamy i zagotowujemy. Na małym ogniu trzymamy tak 3-4 minutki.
6. Gotową polewą oblewamy przygotowane kulki. Posypujemy ulubionym dodatkiem - kokosem, migdałami, orzechami lub czym tylko zamarzycie :)



Smaczności!
O.


p.s.
Pralinki, trufelki, czekoladki... 3


wtorek, 24 września 2013

Smażony arbuz.

Brzmi ciekawie? A jak smakuje! :) Wyglądają jak zwykłe racuszki, ale wnętrze zaskoczy waszych domowników :) Proste i efektowne. Zdecydowana pycha! No i tak pachnie latem, wspomnieniami słonecznych promieni... Rozmarzyłam się! Upałów żądam! :D




Składniki:
  • 1/2 średniej wielkości arbuza
  • 2 białka jajek
  • 2-3 płaskie łyżki mąki ziemniaczanej
  • 2-3 łyżki mąki pszennej
  • olej do smażenia
  • cukier puder do posypania




Wykonanie:

1. Z arbuza odkrawamy skórę. Miąższ kroimy na plastry, a następnie na trójkąty. Wypestkowujemy arbuza.
2. Białka ubijamy na sztywną pianę, następnie dodajemy mąkę ziemniaczaną i dokładnie mieszamy.
3. Kawałki arbuza obtaczamy w mące pszennej, a następnie maczamy w pianie.
4. Na patelni rozgrzewamy olej i kładziemy cząstki arbuza w pianie :)
5. Smażymy na złoty kolor.
6. Gotowe posypujemy cukrem pudrem.



Smacznego!
O.

środa, 31 lipca 2013

Bułeczki cynamonowe. Najlepsze na świecie!

znane również jako cynamonowe ślimaczki :)

Zaczytuję się ostatnio kryminałami Camilli Läckberg, a tam wszyscy policjanci zajadają się nieustannie bułeczkami cynamonowymi. Czytając, czułam ich zapach... Cynamon uwielbiam, więc natychmiast przystąpiłam do dzieła! Okazało się, że trafiła mi się fanka cinnamon rolls, to miałam na kim testować!

[Olka! Wspominam o Tobie, żeby nie było, że Ciocia Cię nie kocha :P ]

Moja testerka Ola skrytykowała pierwszą partię, bo była "zbyt przypalona". Miała rację! Za dużo było w nadzieniu było cukru, który podczas pieczenia się skarmelizował i stworzył twardą skorupkę pod spodem bułeczki. Musiałam więc zrobić kolejną partię :) Testerka tym razem była na tyle zadowolona, że zabrała pół torby bułeczek na wynos  :P Ja jednak twierdzę, że znowu nie były idealne i jutro piekę kolejną partię! 


Pokażę Wam zdjęcia z obu pieczeń - próbowałam na różne sposoby i to jeszcze nie koniec eksperymentów :D


Pieczenia nr 1. Piekłam bułki na dużej blasze, układając je tak, 
by się nie stykały podczas rośnięcia.
 Dzięki temu mają piękny kształt :)


SKŁADNIKI:

Ciasto:

  • 1 szklanka mleka (250 ml)
  • 120 g masła
  • 100 g cukru (nieco mniej niż 1/2 szklanki)
  • 500 g mąki (ok. 3 szklanek)
  • szczypta soli
  • 1 opakowanie suchych drożdży (16 g) lub 50 g świeżych


Nadzienie:

  • 100 g masła
  • 100 g cukru
  • 1 łyżeczka (czubata :P ) cynamonu


Tu pieczenie nr 2. Poukładałam je na małej blaszce i podczas rośnięcia 
posklejały się, dzięki czemu stanowiły pyszną całość. 
Ciasto jednak "wylazło" górą, bo jednak miało za mało miejsca :) 



Wykonanie:

W MASZYNIE

[oczywiście ja tak właśnie "wyrabiam" ciasto :) Wygoda ponad wszystko!]

Składniki na ciasto wrzucamy do maszyny w kolejności podanej w przepisie. Wyrabiamy ciasto w programie do WYRABIANIA CIAST, u mnie trwa 1 h 30 min.

RĘCZNIE

1.Mleko podgrzewamy. Masło roztapiamy. Łączymy mleko, masło i drożdże, dodając odrobinę(ok. 1 łyżeczki) cukru. Odstawiamy na kilka minut.
2. Mąkę przesiewamy. Dodajemy do niej szczyptę soli, resztę cukru i drożdżową mieszankę.
3. Wyrabiamy ciasto i pozostawiamy do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 30 minut.

NADZIENIE

1. Masło roztapiamy w rondelku.
2. Dodajemy do masła cukier i cynamon. Mieszamy. Lekko studzimy. 

Jestem zdania, że składników do nadzienia nie musicie odmierzać co do grama - sami zobaczycie czy masa jest odpowiednia, czy nie :) 

CAŁOŚĆ:

1. Ciasto dzielimy na 2 części.
2. Każdą rozwałkowujemy, w razie potrzeby podsypując mąką. Polecam wałkować na papierze do pieczenia - nic nie przywiera i pomaga w zwijaniu :)
3. Na płat ciasta nakładamy równomiernie połowę nadzienia. 
4. Ciasto zawijamy w rulon, który następnie kroimy w plastry o szerokości ok. 2 - 3 cm.
5. Powtarzamy czynność z drugą częścią ciasta. Ślimaczki kładziemy na papier do pieczenia lub natłuszczoną blachę.
6. Odstawiamy na 15-20 minut do wyrośnięcia(chociaż ja pomijam ten krok i wstawiam do zimnego piekarnika - w czasie nagrzewania się, wyrastają wystarczająco).
7. Pieczemy w 175 stopniach, dopóki bułki się nie zarumienią, czyli ok. 20 minut.

Z tej porcji wychodzi ok 22 bułeczek.

Najlepiej smakują ciepłe, ale i później pewnie też są dobre. U nas nie doczekały do "później"...

SMACZNEGO!!!

Buziaki!
O.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Naleśniki kremowo-orzechowe.

Dziś poniedziałek, więc znów naleśniki... To chyba stanie się rodzinnym rytuałem. "Naleśnikowe poniedziałki", a co! Dziś na słodko. W końcu trzeba sobie osładzać życie, ile się da! Szczególnie po kilku dniach upałów :) Dziś wyjątkowy chłód("tylko" 24 stopnie), więc można postać chwilkę nad patelnią...

Podstawowy przepis na naleśniki znajdziecie tu [klik!]



Nadzienie:

~ na 6-8 sztuk naleśników ~

  • 250 g serka śmietankowego - takiego sernikowego, np. w wiaderku :) 
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 1 płaska łyżka cukru pudru(ten dodatek zależy od słodkości serka)
  • 2 łyżki śmietany 12 lub 18%
  • 3 - 4  łyżki posiekanych orzechów włoskich


Wykonanie:

1. Serek mieszamy ze śmietaną, aż do uzyskania jednolitej masy.
2. Dodajemy cukier waniliowy, cukier puder oraz orzechy włoskie. Mieszamy.
3. Smarujemy naszym nadzieniem naleśniki, składamy w tzw. chusteczkę.

Gotowe naleśniki możemy posypać cukrem pudrem. Możemy je również podpiec w piekarniku, aby były lekko chrupiące :)  No i oczywistym dodatkiem(według mojego ukochanego) jest bita śmietana!

Miłego tygodnia Kochani!
O.

sobota, 15 czerwca 2013

Pudding ryżowy z konfiturą truskawkowo-akacjową.


Dziś robiłam śniadanko specjalnie na konkurs w Różowej Kuchni. Pomysł podsunął mi mój niezawodny małżonek :) Tak powstał pudding ryżowy. Smaczny, słodki i sycący. Idealny dla łakomczuchów! Wymagający nieco uwagi, ale za to mało pracy. Można dodać do niego ulubione owoce lub musy... Pierwszy raz robiłam ryż w takiej postaci, ale na pewno kiedyś(niebawem!) to powtórzę! 



Składniki:
  • 1 torebka ryżu(100g)
  • 0,5 l mleka
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1 łyżka masła
  • szczypta soli
  • konfitura truskawkowo -akacjowa [klik]


Wykonanie:

1. Ryż wyciągamy z woreczka, płuczemy, dopóki woda nie będzie przejrzysta. 
2. Mleko zagotowujemy ze szczyptą soli i wrzucamy do niego ryż. 
3.Gotujemy na małym ogniu, często mieszając, ok. 40 minut - ryż musi być mięciutki, nawet lekko rozgotowany.
4. Po tym czasie odstawiamy z ognia, dodajemy żółtko, masło i cukier - mieszamy. 
5. Studzimy, podajemy z konfiturą lub ulubionymi owocami!






Smacznego kolorowo!
O.

środa, 15 maja 2013

Salceson... z galaretek.

To danie zaproponowała mi moja ukochana ciocia Niunia. Mówiła, że robiła nam ten deser, kiedy ja i moje kuzynostwo byliśmy dzieciakami. Nie pamiętam tego, ale tak musiało być, bo ciocia zawsze robiła masę słodkości-pyszności w innej formie, niż tradycyjna :) A forma tego dania mnie zaintrygowała... Po przekrojeniu wiadomo, dlaczego nazwany został salcesonem :)



Składniki:

  • 4 różnokolorowe galaretki
  • woda
  • mleko skondensowane słodzone(puszka ok. 430 ml)
  • żelatyna (paczka ok 50 gr)


Wykonanie:

1. Galaretkę rozpuszczamy w 200 ml wody. Każdą przelewamy do płaskiego, najlepiej kwadratowego naczynia i studzimy. Naczynie powinno mieć takie wymiary, byśmy mogli z zastygłej galaretki ukroić kwadraty :)
2. Gdy galaretki stężeją, najlepiej po upływie kilku godzin, przygotowujemy biały wypełniacz :) Żelatynę rozpuszczamy w 0,5 szklance zimnej wody. Następnie dodajemy 1,5 szklanki wrzątki i zawzięcie mieszamy. Dolewamy do tej mieszanki mleko skondensowane i odstawiamy do ostygnięcia.
3. Aby uzyskać formę "salcesonu" musimy użyć plastikowej butelki. Odcinamy z niej górną część, ok. 1/3 butelki(w zależności od formy butelki oczywiście), tak by został jednolity rulon :) 
4. Galaretkę kroimy w kostki(wielkość zależy od tego, jaki efekt końcowy chcecie otrzymać!) i wrzucamy do butelki. Zalewamy je białym wypełniaczem. Odstawiamy na kilka godzin do lodówki.

Pozdrawiam słoneczkowo,
O.
p.s.


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rogale krucho-drożdżowe.

Rogale krucho-drożdżowe ze starego zeszytu mej wiecznie młodej mamusi :) Po przeprowadzce znalazły się u mamy stosy przepisów, które mama przepisywała jeszcze od swojej mamy... Jako żem istota niezwykle sentymentalna, okrasiłam niejedną kartkę łzą... Przypomniały mi się lata dzieciństwa, weekendy spędzane u babci i słodkości, które babcia chowała w kredensie. Ach...

Jak już zapewne wiecie, moją zmorą są ciasta drożdżowe. Uwielbiam je, ale nie umiem zrobić... Albo robię w maszynie do chleba, albo wersję "leniwą". Tradycyjny drożdżowiec napawa mnie lękiem... W starych przepisach znalazłam coś, od czego postanowiłam zacząć przygodę z wyrabianiem ciasta drożdżowego. Mój wybór padł na rogaliki krucho - drożdżowe.

Przepis na starej kartce prezentuje się następująco:



Składniki:
  • kostka margaryny (250 g)
  • 50 g świeżych drożdży
  • 1/2 kg mąki pszennej
  • 1 łyżeczka cukru
  • szczypta soli
  • 2 jajka
  • 2 łyżki gęstej śmietany
  • powidła albo marmolada

Wykonanie:

1. W kubeczku rozmieszać śmietanę, cukier i drożdże. Śmietana nie powinna być zimna! Odstawić do wyrośnięcia.
2. Z mąki, jaj, margaryny, soli i drożdżowej papki wyrabiamy ciasto.
3. Wyrabiamy ciasto na gładką, jednolitą masę(dopisek mamy - jak na kopytka :)
4. Ciasto owijamy folią i wkładamy do lodówki na ok 1h.
5. Ciasto dzielimy na 4 części. Każdą rozwałkowujemy na okrągło i dzielimy na 8 części(lub mniej, jeśli chcecie mniejsze rogale).
6. Na każdą część nakładamy łyżeczkę marmolady.
7. Zawijamy rogale.
8. Pieczemy ok 20 - 25 minut w temp. 180 stopni. (w oryginalnym przepisie dużo dłużej - mama mówiła, że przepis dostosowany był do babcinego piecyka :)

PORADA!

Rogale kładziemy tak, by końcowy zawijasek był pod spodem. W czasie pieczenia rogale rosną i końcówka lubi się podnosić :P [co widać na zdjęciu poniżej - drugi rząd od góry, drugi od lewej]






Rogale są łatwe w przygotowaniu, smaczne jak diabli, mogą chyba trochę poleżeć :) Nie wiem ile, bo zawsze mam gości, jak upiekę rogale i góra dzień mogą poleżeć. Mąż chowa zawsze kilka do pracy, bo dzień zaczęty kawą i moimi rogalikami, jest dobrym dniem - tak twierdzi P. Wierzę mu :)

Miłej wiosny kochani :*

czwartek, 9 sierpnia 2012

Muffinki cytrynowe z lawendą.

Dostałam pęczek lawendy. Wisi w kuchni i pięknie pachnie. Mama robiła ostatnio dżem malinowy z lawendą, więc pomyślałam, że i ja muszę ją spożytkować kulinarnie. Posiłkowałam się wujkiem Google, ponieważ w swoich księgozbiorach nie znalazłam nic lawendowego. Idealny przepis znalazłam u Ani. 





Muffinki mają tę zaletę, że robi się je szybko i są przepyszne :) I można dodać wszystko, na co ma się aktualnie ochotę. W naszym domu kochamy muffinki :D Koleżanki męża z pracy też je uwielbiają, kiedy do porannej kawy mogą kosztować moich małych wypieków. W podzięce dają mi czasem nawet prezenty :P

Muffinki cytrynowe z lawendą, to dość ciekawe połączenie smakowe. Rześkie i wspaniałe. Jedzone do kawy sprawią, że tak zaczęty dzień będzie wspaniały. Obiecuję Wam to :D [reklamacje uwzględniam!]







Składniki:
  • 3 jajka
  • 300 g mąki
  • 1/2 szklanki oleju
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3/4 szklanki maślanki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • skórka otarta z dwóch cytryn
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 2 łyżeczki suszonej lawendy
  • szczypta soli


Wykonanie:
1. W jednej misce miksujemy jajka, dodajemy olej, maślankę i sok z cytryny.

2. W drugiej misce przesiewamy mąkę, dodajemy cukier, proszek do pieczenia, skórkę z cytryn(wyparzonych wcześniej), lawendę i sól.

3. Łączymy obie miski. Ja zawsze do mokrych składników dodaje suche, miksując cały czas.

4. Napełniamy papilotki do 3/4 wysokości i pieczemy ok 25 minut  w 180 stopniach.


Smaczności :)
O.
p.s.


czwartek, 2 sierpnia 2012

Muffinki z borówkami.

W kuchni stało pudełko borówek. Z borówek powstały muffiny. Domownikom i gościom smakowały. Dziś będzie kolejna porcja.

Za przepis dziękujemy Ewie.



Składniki:

  • 2 jajka
  • 125 ml oleju
  • 125 ml mleka
  • 300 g mąki
  • 0,5 szkl cukru
  • 1 łyżeczka proszku do piecznie
  • borówki(u mnie 200 g)



Wykonanie:
1. W jednej misce ubijamy mikserem jajka, dolewamy mleko i olej.
2. W drugiej misce mieszamy przesianą mąkę, cukier i proszek.
3. Połącz zawartość obu misek.
4. Do ciasta dodaj borówki i wymieszaj.

Pieczemy ok 30 minut w 180 stopniach.
Przepis na 12 sztuk.



Pozdrawiam!
O.

p.s.

środa, 18 lipca 2012

Ciasto drożdżowe dla leniwych.


Leniuszek. Ciasto w sam raz dla mnie, kiedy za oknem nie ma słonka. Nie wiem, czy już mówiłam, ale działam na baterie słoneczne i kiedy brakuje słonkowych promienie, nie działam jak trzeba :D Z racji tego, że jest zimni i deszczowo postanowiłam pojechać do mamusi na poprawę humoru. A mama mi na to - upiecz ciasto drożdżowe. To była prowokacja, bo, jak już pisałam, boję się ciast drożdżowych jak cholerka :P Podsunęła mi przepis na "leniuszka", ciasta, którym kiedyś poczęstowała ją koleżanka, totalny kuchenny lewus :D Skoro ona dala radę, to ja na pewno też dam. Lubię, jak moja mama mnie tak podpuszcza, bo wtedy otwierają się w mej głowie szufladki z nowymi umiejętnościami. 








Składniki:
  • mała kostka świeżych drożdży(40 g)
  • 3/4 szklanki cukru
  • 3 jaja
  • szczypta soli
  • 1 szklanka mleka
  • 1/2 szklanki oleju
  • 0,5kg mąki pszennej
  • dowolne owoce

Kruszonka:
  • 100 g cukru
  • 100 g masła
  • 200 g mąki


Wykonanie:

Drożdże należy drobno pokruszyć na dno dużej miski. Zasypać je pozostałymi składnikami, poza mąką. Odstawić na co najmniej 4 godzinki. Ponoć najlepiej na całą noc! Przykrywamy ściereczką, zostawiamy w dość ciepłym miejscu i  i zajmujemy się czymś innym :D

Po upływie kilku godzin do ciasta dodajemy przesianą mąkę. Mieszać łyżką na gładką masę. Blachę smarujemy masłem i wylewamy na nią ciasto. Składniki na kruszonkę zagnieść i schłodzić. Na wierzch kładziemy dowolne owoce(u mnie wiśnie) i kruszonkę. 

Piec około 50 minut w 180 stopniach. Najlepiej jednak obserwować ciasto - jak się zarumieni, wyciągamy :) Nasze piekło się około godzinki i boki się trochę spiekły.

Moja blacha była duża, więc polecam do razu zrobić podwójną porcję ciasta - wtedy będzie puchate :) Moje urosło ładnie, ale ciasta było stosunkowo mało na blaszce i wyszło krótkie :P No, wiecie o co mi chodzi... ;)

Ciasto wyszło mega pyszne! Rewelacyjne! Mało przy nim pracy, ręce się nie brudzą, a w smaku jest cudowne!!

Wielkie mniam w deszczowy dzień! Kawa/zielona herbata + kawałek drożdżowca = udany dzień :)



O.

wtorek, 10 lipca 2012

Owsianka czy smoothie?

Przepisów na lato ciąg dalszy. Wczoraj w ramach podwieczorka na naszym stole znalazło się owsiane coś :) Ni to owsianka, ni to smoothie... Nieważne jak się nazywa, ważne, że było smakowite i zdrowe.



Składniki:

  • 1 banan
  • 1 szklanka pokruszonego lodu
  • 3 łyżki jogurtu greckiego
  • 3 łyżki płatków owsianych
  • 1 łyżka otrąb pszennych


Wykonanie:
Wszystkie składniki blendujemy na gładką masę. Można doprawić cynamonem.



Mój mąż nie lubi tego typu "wynalazków", ale wczoraj po spacerze chętnie się schłodził bananowo-owsiankowym koktajlem. Jeśli on zjadł z apetytem, to znaczy, że to naprawdę smaczne. Trafił mi się dość oporny do kulinarnych nowinek egzemplarz ;) 

Napój jest dość gęsty, zimny i smakuje bananem. Wielka pycha! O zdrowotnych skutkach picia tego typu napojów nie wspomnę. Przy okazji pokaże Wam, jaki mam cudny widok z balkonu, na którym w piękną pogodę zajadam się pysznościami...

Gorzów pozdrawia!

Idę piec chlebek, bo dawno nie było tu chlebkowych nowości....

Pozdrawiam i dziękuję za wszystkie opinie i komentarze :)
O.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Tort śmietanowy z owocami.

Oto tort poczyniony na imieniny mojego męża. Letni, lekki, pyszny... Bita śmietana i masa owoców sezonowych. Wielka pycha!



Oczywiście nadzorowała mnie mama :) Ciągle się boje, że tort się nie uda, że krzywo przetnę, że coś się zwarzy, upadnie, szpryca wyleci z ręki... A pod czujnym okiem mamusi wszystko się udaje :)

Słoneczne pozdrowienia!
O.

Sorbet arbuzowy. Upałów ciąg dalszy.

Na zachodzie kraju kolejny dzień upałów. Jak już pisałam post niżej, zrezygnowałam z jedzenia kupnych lodów. W sumie to coraz więcej rzeczy staram się robić sama i nie kupować gotowców. A to, czego zrobić się nie da, kupuję tylko na wsi - jajka, kurczaki, warzywa... Nie, nie! Nie jestem fanatyczką eko stylu, jestem zwolenniczką zdrowia! Staram się, aby w naszej kuchni było jak najmniej sztuczności. Ostatnio nie używam nawet kostek rosołowych, co uważam za mega sukces... Co prawda, jeszcze wiele rzeczy jest do poprawienia, ale jestem na dobrej drodze. Na drodze świeżości i naturalności! Dlatego w niedzielne popołudnie zajadaliśmy się sorbetem arbuzowym!



SORBET ARBUZOWY

Składniki:

  • 1 kg miąższu arbuza(bez pestek, tylko najbardziej czerwony środek)
  • 1 łyżka cukru pudru
  • kilka kropel soku z cytryny
Wykonanie:

Wszystkie składniki zmiksować w blenderze. Wlać do pojemnika i wstawić do zamrażarki. Przez pierwsze 2 godziny mieszać sorbet łyżką co 30 minut, aby nie zrobiła się lodowa bryła :) Po dwóch godzinach mieszać częściej - szybciej zastyga ;) 



Nie doczekałam, aż nabierze zupełnie sorbetowej konsystencji i zjedliśmy szybciej :D

Smacznego!
O.





sobota, 7 lipca 2012

Smoothie na upalny dzień.

Upały w naszym mieście niemałe. Pomyślałam mądrze: "Ile można jeść lody?" i postanowiłam zrobić smoothie. 

Ciocia Wikipedia wyjaśniło mi to obco brzmiące słowo:

SMOOTHIE --> zmiksowany i schłodzony napój bezalkoholowy na bazie owoców, o gęstej i kremowej konsystencji. 

Ciekawy przepis znalazłam tu: http://gimmesomeoven.com/pineapple-ginger-smoothie/. Wybrałam go, ponieważ zawiera wszystko, co lubię!



Składniki:

  • 1,5 szklanki ananasa z puszki(łącznie z sokiem)
  • 1 banan
  • 0,5 szklanki jogurtu greckiego(albo innego - byle gęstego)
  • szczypta mielonego cynamonu
  • 0,5 szklanki pokruszonego lodu


Wykonanie:
Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką masę. 



Przepis banalny, wykonanie szybkie, smak wspaniały, a ochłodzenie pierwszorzędne :D

Upalne całusy!
O.

środa, 13 czerwca 2012

Truskawki pod pierzynką.

Wiem, wiem... Lato w pełni, a ja o pierzynce :) Ale tak mi się skojarzyło, jak wyjęłam gotowe danie. 

Sezon truskawkowy w pełni, więc eksperymentuje, ile się da! Wczorajsze przedpołudnie spędziłam u mamusi na wsi, więc do domu nawiozłam duuuużo truskawek. Takich pysznych, czerwonych i z własnej działki :) Na wczorajszy, jakże porywający, mecz, zrobiłam nam pyszny deserek. Prosty, szybki i niewiarygodnie smaczny!



Składniki:

  • ok. 0,5 kg truskawek
  • 4 jajka
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 4 herbatniki
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 2,5 łyżki mąki


Wykonanie:
1. Truskawki umyć, rozłożyć w żaroodporne naczynia. U mnie były to 4 kokilki. Można zrobić też w jednym większym i podzielić na porcję po przygotowaniu. Zasypać je pokruszonymi herbatnikami.
2. Białka ubić. Dodać cukier puder, żółtka, a potem przesianą mąkę. Wymieszać.
3. Gotową masę nałożyć na owoce.
4. Piec ok. 30 minut w 170 stopniach, aż do zrumienienia się :)


Smaczności!

O.



czwartek, 7 czerwca 2012

Sernik bez pieczenia.

Przyszedł czerwiec! Nie wiem kiedy... Czas zapiernicza gdzieś obok mnie najwyraźniej, bo ciągle na nic nie mam czasu. Stos książek do przeczytania grzecznie czeka na szafce nocnej, przepisy do wypróbowania wypadają ze skrzyneczki, a ja nie mam kiedy się do tego zabrać! 

Sernik, który chce Wam dziś pokazać zrobiłam na Dzień Matki - czyli dawno już temu :) Mój piekarnik ześwirował, więc chciałam zawieźć mamie coś pysznego, czego nie będę musiała piec. I oto z pomocą przyszedł mi blog W kuchennym raju, gdzie znalazłam przepis na marmurkowy sernik bez pieczenia.



Uprzedzam! Co prawda sernika się nie piecze, ale roboty przy nim jest niemało! Proponuję znaleźć sobie pomocnika :D Ale smak i wygląd ciasta rekompensuje długi czas spędzony na przygotowaniu, a później zmywaniu... Tak, tak! Jestem w gronie tych nieszczęśnic, które nie mają zmywarki ;(

Przepis wygląda następująco:

Składniki:

 Spód:
150 g ciasteczek owsianych - najlepiej z czekoladą :)
50 g masła

Masa serowa:
500 g naturalnego serka śmietankowego 
100 g cukru
1 opakowanie cukru waniliowego
340 g jogurtu greckiego
150 g śmietanki kremówki
20 g żelatyny 
100 ml wrzątku
100 g stopionej białej czekolady
100 g stopionej gorzkiej czekolady

Wykonanie:

1. Pokruszone ciastka mieszkamy z roztopionym w rondelku masłem. Tą masą wykładamy dno małej tortownicy i wstawiamy w chłodne miejsce.
2. Żelatynę rozpuszczamy we wrzątku. Mieszamy dokładnie i odstawiamy, by przestygła.
3. Ubijamy śmietanę kremówkę.
4. Ser ucieramy z cukrem, cukrem waniliowym i jogurtem.
5. Do sera dodajemy ubitą śmietanę. Dokładnie mieszamy.
6. Do przestudzonej żelatyny dodajemy kilka łyżek masy serowej, dokładnie mieszamy i dodajemy do całej masy serowej. W ten sposób unikniemy grudek żelatyny w masie.
7. Masę dzielimy na dwie części.
8. W kąpieli wodnej rozpuszczamy czekolady - osobno oczywiście :)
9. Do jednej porcji masy dodajemy białą, do drugiej ciemną czekoladę. 
10. Nakładamy na tortownicę przemiennie - raz łyżka białej masy, raz czarnej. Na wierzchu patyczkiem do szaszłyków(uwaga na drzazgi) robimy maziaje :D Pozostawiamy do schłodzenia!



Gotowe!

Mamusia była zachwycona, tatuś i mąż też. Zaczęto go jeść zanim zastygł dobrze - co widać na zdjęciu ugryzionego kawałka :P Tak się towarzystwo dorwało do sernika, że zdjęć nie zdążyłam zrobić. Musiałam wyrwać nadgryziony kawałek z talerzykiem :P To powinna być najlepsza rekomendacja :D



Smacznego! 
O.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...