poniedziałek, 6 lutego 2017

Poniedziałkowa polecajka #4 Wiosenne kwiaty

Dzisiejszy wpis będzie nieco inny od pozostałych w tej serii. Nie przedstawię Wam żadnego konkretnego produktu.

Dziś jest taki dzień, że o niczym innym napisać nie mogłam :) Co chcę Wam polecić w ten poniedziałek?? Wiosenne kwiaty! Za oknem resztki śniegu, błoto, słonka niewiele, za wiosną tęskno! A wystarczy wydać kilka złotych, by odrobina wiosny zadomowiła się u nas, zanim ta prawdziwa przyjdzie do wszystkich. Co roku, kiedy nasza choinka zmienia miejsce pobytu (co roku kupujemy w doniczce, a potem wywozimy je na wieś do rodziców - niech tam rosną zdrowo!), w domu pojawiają się wiosenne kwiaty. 

Wybór kwiatów jest o tej porze ogromny - możecie kupić krokusy, żonkile, hiacynty, prymulki (ich inna nazwa to pierwiosnek, więc muszą przywołać wiosnę!!), szafirki... To te najpopularniejsze i najbardziej dostępne. Można je znaleźć w kwiaciarniach, marketach budowlanych i zwykłych sklepach. Kosztują od kilku złotych i zdecydowanie nie są jednorazowe - większość można potem wsadzić do ziemi (lub dużej doniczki) i cieszyć się nimi w kolejnym roku!

U mnie w tym roku prym wiodą hiacynty, prymulki i krokusy!

A Wy kupujecie wiosenne kwiaty? Jakie lubicie najbardziej? :) Podyskutujmy razem na facebooku - zapraszam na Początkująca Pani Domu na FB :)





Trochę wiosny chcę Wam wysłać tym postem! :)
Buziaki,
O.

sobota, 4 lutego 2017

Ciasto marchewkowe z polewą marchewkową.

Tak, wiem! Dużo tej marchewki :D Ale marchewka jest słodka i ma taki piękny kolor! Przepis, który tu teraz zobaczycie, dostałam od czytelniczki bloga. Sylwia podzieliła się nim ze mną kilka dni temu. Mówiła, że to ciasto, które jej rodzina uwielbia i często zajada. Lubię sprawdzone przepisy, więc nie namyślałam się długo. Ciasto się upiekło wczoraj! Okazało się hitem i ledwo zdążyłam podbiec do niego z aparatem (dlatego zdjęcia bardziej robocze niż ustawiane - wybaczcie!).

piątek, 3 lutego 2017

Pieczarkowe curry.

W tym roku po raz pierwszy zaopatrzyłam się w kuchenny kalendarz, z którego co dnia mogę zrywać kartkę :) Na odwrocie każdej z nich widnieją dwa przepisy. Kiedy go kupiłam, przejrzałam mniej więcej przepisy i nic jakoś nie wpadło mi w oko. No, ale skoro już był kupiony, to zawisł. Zaczęłam codziennie zrywać kartki i dokładniej przyglądałam się przepisom. Okazało się, że już w styczniu znalazłam kilka przepisów, które na pewno wypróbuję w swojej kuchni. Zaczęłam od przepisu z 26 stycznia! Było to pieczarkowe curry. Dlaczego skusił mnie ten przepis? Dużo w nim było warzyw, lubię smak curry, no i wszystkie składniki miałam w domu - w trakcie przygotowywania przepis przeszedł pewne zmiany, więc podam Wam tu wersję, która nieco różni się od tej kalendarzowej :)

Okazało się, że to danie, choć bezmięsne, jest bardzo sycące. Proponują, by podawać je z ryżem, ale my ostatnio gustujemy w kaszach, więc zajadaliśmy z orkiszową. Było pysznie! 

czwartek, 2 lutego 2017

Tarta z boczkiem i cebulą.

Wieki nie robiłam żadnej tarty, a kiedyś gościły u nas w domu bardzo często. I jako desery, i jako danie obiadowe. Ostatnio musiałam przygotować obiad na niespodzianego gościa, a w lodówce pustka. Z konkretnych rzeczy leżał tylko wędzony boczek, który P. kupił sobie do jajecznicy ;) Na szczęście reszta składników jest z serii tych, które zazwyczaj ma się w lodówce, więc pomysł nasunął się sam!


środa, 1 lutego 2017

Pszenny chleb bez wyrabiania - krok po kroku.

Lubię od czasu do czasu zajadać tosty na śniadanie :D Kiedyś kupowałam gotowy chleb tostowy, ale raz wczytałam się w skład, który przeraził mnie tym, że nazw niektórych składników nie jestem w stanie przeczytać - a czytam całkiem nieźle ;) Pomyślałam więc, że lepiej zrobić zwykły pszenny chleb - przynajmniej wiem, z czego jest, a lista składników jest minimalna i naturalna. No a jego przygotowanie jest tak banalne, że dzieci mogą bez wysiłku zrobić taki chlebek! :)

poniedziałek, 30 stycznia 2017

Poniedziałkowa polecajka #3 Płyn do płukania tkanin Coccolino

Witajcie poniedziałkowo!! :)

Dzisiaj polecić chcę Wam płyny do płukania tkanin, w których jestem ostatnio zakochana! :) Powodów mojego uwielbienia jest wiele, ale o tym napiszę za chwilę. 

Płyn do płukania do rzecz niezbędna w każdym domu. Używa się go dużo, więc jego wybór wcale nie jest taką błahostką! Przerabiałam w swojej pralce wiele płynów - drogich, tanich, mocno i mniej skoncentrowanych, w ładnych butelkach i w tych niezbyt urodziwych...

Czym Wy kierujecie się przy zakupie płynu do płukania? Muszę się Wam przyznać, że dla mnie najważniejszym kryterium jest zapach i to, czy moja skóra nie zareaguje na niego alergią - co zdarza się dość często, niestety... Na cenę patrzę dopiero, kiedy powącham w sklepie płyn, więc jest to kryterium drugorzędne (aczkolwiek również ważne!). Zależy mi również na trwałości zapachu, a na samym końcu zwracam uwagę na wydajność.

Od października/listopada (dokładnie nie pamiętam) jestem wierna płynom Coccolino i chyba na razie nie planuję zmian. Pewnego dnia trafiłam w sklepie na małe (750 ml) butelki płynu i pomyślałam, że taki rozmiar jest super, bo miejsca w mojej łazience jest mało :) Otworzyłam jaką pierwszą buteleczkę różową i nie chciałam szukać dalej! Kiedy różowy się skończył, kupiłam fioletowy - każdy pachniał cudnie :)


Cena:

750 ml - od 6,00 do 9,00 zł
1 l - ok. 12-13 zł
1,5 l - ok. 15-16 zł

Dostępność:

Aktualnie są wszędzie, w każdym markecie rzucił mi się w oko :)


Ilość użyć wg producenta:

21,  u mnie starcza na 16-18, więc producent zbytnio nie mija się z prawdą ;)

Zalety:
  • piękny, niecodzienny zapach, który rzeczywiście kojarzy się z dobrze skomponowanymi perfumami. Pachną po prostu latem - świeżymi owocami i kwiatami!
  • duży wybór zapachów
  • dostępność
  • cena
  • wybór pojemności - dostępny aż w trzech rozmiarach
  • ubrania się nie elektryzują i są bardzo przyjemne w dotyku


Wady: w tym wypadku nie taka 100%, więc to bardziej mały minusik, niż wada :D
  • jedyną wadą, którą zauważyłam, jest trwałość zapachu. Jeśli pierzecie rzeczy codziennego użytku, to nie ma problemu - zapach jest wyczuwalny do kilku dni. Ale jeśli pierzecie coś, co nosicie raz w miesiącu, to przez ten miesiąc zapach z ubrania w szafie wywietrzeje. Piszę o tym, bo miewałam płyny, które czuć było wiekami :P

Uwagi:

Producent ostrzega na opakowaniu o możliwości wystąpienia reakcji alergicznych, wymieniając potencjalnie alergizujące substancje, które zawarte są w płynie. ALE... Mam skórę skłonną do alergii i płyn ten (w wersji różowej i fioletowej) nie uczulił mnie, ani nikogo w mojej rodzinie! 


Buziaki!
O.
Zapraszam :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...