wtorek, 2 września 2014

emako.pl - kamień do pizzy - recenzja pełna przygód.

Przed wakacjami otrzymałam od firmy emako.pl możliwość przetestowania jednego z produktów z ich sklepu. Miałam możliwość wyboru. Po namyśle wybrałam kamień do pizzy. Sama bym go wtedy  raczej nie kupiła. Bo i po co? Zbędny gadżet, bo pizza pieczona w domowych warunkach nigdy nie będzie przypominała tej, pieczonej w  kamiennym piecu do pizzy. Ale skoro mogę przetestować kamień, to z chęcią wypróbuję. Nastawiłam się do tego dość sceptycznie. Po kilku tygodniach użytkowania mogę napisać Wam szczerze, jak sprawdza się taki kamień w domu i czy warto się w niego zaopatrzyć.

Dokładny opis producenta i opinie innych użytkowników znajdziecie tu:


Poszłam za głosem innych i postanowiłam piec na kamieniu jak w piecu, czyli nie kłaść pizzy na zimny kamień. Potem pojawia się problem, bo nie powinno się wkładać zimnego kamienia do nagrzanego piekarnika (możliwe uszkodzenia) itp. itd.


PIZZA Próba 1

Pierwsze zetknięcie się z pieczeniem na kamieniu było koszmarem. Nie wiedziałam zbytnio, jak przełożyć pizzę na kamień. Nie miałam żadnej dużej łopatki, która by mi to ułatwiła. Przeżyłam koszmar, zanim umieściłam pizzę na kamieniu w piekarniku - z pomocą przyszła wielka łopata do omletów. Cóż. Sama pizza po upieczeniu była fantastyczna - chrupiący spód, dobrze wypieczona całość. Plusem okazał się czas pieczenia - wystarczy 10-12 minut, by pizza na cienkim cieście była gotowa. Smakowała fantastycznie! Zniechęciłam się jednak do kamienia i odłożyłam go na jakiś czas. Gdybym pisała recenzję wtedy, na pewno bym jej Wam nie poleciła. Za dużo gimnastyki. I nerwów!

CHLEB Próba 1 i 2 i kolejne....

Między pierwszą a drugą próbą piekłam chleb marchewkowy. Kiedy sobie rósł, mąż stwierdził - wypróbujmy kamień, przecież chleb też możemy na nim upiec. W sumie to czemu by nie? - pomyślałam - Może chociaż do chleba się nada. I co? Pełen sukces! Zdjęcia chleba możecie zobaczyć tu: chleb marchewkowy. Od tamtej pory chlebów na kamieniu upiekło się kilka! Ale pizza nadal musiała poczekać...



PIZZA Próba 2

Po kilku tygodniach prawie potknęłam się w kuchni o kamień do pizzy, więc pomyślałam, że pora na próbę numer 2. Wielu zachwala kamień, więc dam mu kolejną szansę. Teraz zaopatrzona byłam w niemal profesjonalną łopatkę do wkładania pizzy do piekarnika :D Mąż się postarał i skonstruował mi cudo! Sklejka i badylek, 3 minuty roboty i szczęśliwa żona podjęła kolejną próbę. Pizza nałożona na kamień wyglądała pięknie, ale... znowu zawinił czynnik ludzki, choć wtedy też zwaliłam to na sprzęt. Spadł mi na kamień kawałek sera... Przypalił się, nie pachniało, a kamień wyglądał, jakby to był jego ostatni raz. Znowu targały mną sprzeczne uczucia, a brzydkie słowa cisnęły się na usta. Na co lub kogo byłam zła? I na kamień, i na siebie, i na gości, którzy przyszli na pizzę :D Tym razem było już lepiej, ale nie do końca tego oczekiwałam, kiedy otrzymałam kamień. Umyłam kamień (samą wodą!), wysuszyłam i po kilku dniach dałam nam ostatnią szansę.

PIZZA Próba 3

Zaopatrzona w prawie profesjonalną łopatkę, składniki na pizzę, chęci do upieczenia najlepszej pizzy na świecie, gości za ścianą, postanowiłam, że tym razem ZWYCIĘŻYMY! Własne błędy zostały wykryte, więc teraz wiedziałam, co i jak robić, by było ok. Wyzwanie było spore, bo musiałam zrobić trzy pizze. Głodomory czekały. Presja rosła. Miałam nadzieję, że kamień ze mnie tym razem nie zakpi. DALIŚMY RADĘ! Pizza wyszła niemal jak z pizzowego pieca! Zapach cudnie roznosił się po domu, a smak zaspokoił wszystkie wymagania. Nie uprzedziłam jak piekę pizzę, więc wszyscy byli zdziwieni przypieczonym spodem i tempem podawania kolejnych porcji. Ostatnią widowiskowo wniosłam na kamieniu - uchwyt dołączony do kompletu jest niezłym rozwiązaniem. Goście zdziwieni zerknęli na mój nowy sprzęt :D 

Od czasu trzeciej próby minął miesiąc. Zdarzyło nam się jeszcze 4 razy piec pizzę. Chciałam sprawdzić, czy próba 3 nie była po prostu szczęśliwym dniem, ale okazało się, że kamień zaczął współpracować i nie było już między nami zgrzytów. Polubiliśmy się! 



JAK GO UŻYWAM?

Wkładam zimny kamień do zimnego piekarnika. Nastawiam piekarnik na 220 stopni, aby dobrze nagrzać kamień. Po ok. 20-30 minutach zmniejszam temperaturę do 200 stopni i wykładam na kamień przygotowaną pizzę. Wymagało to sporo czasu, ale już opanowałam bezawaryjną technikę wkładania pizzy na kamień :D Po użyciu kamień należy zupełnie wystudzić. Ja biorę się za jego czyszczenia zawsze na drugi dzień. Myję go tylko wodą! Wystarczy do utrzymania czystości, a i kamień nie cierpi na tych zabiegach.

DODATKOWE PLUSY

Zachwycił mnie pomysł z metalową podstawką do serwowania pizzy. Podana w ten sposób potrawa prezentuje się efektownie, a każda Pani Domu zabłyśnie przed rodziną i/lub gośćmi :)

ŚLADY UŻYTKOWANIA

Kamień był używany wielokrotnie i widać to po nim - to po moich pierwszych próbach ucierpiał najbardziej. Ale kiedy nauczyłam się bezawaryjnego przekładania pizzy, niewiele się zniszczył. Widać ciągle ślady pierwszych wypadków, ale nie powstaje nic nowego. To cieszy, bo kamień posłuży nam jeszcze trochę.

CENA

Uważam, że 49,99 to nie jest zbyt duża cena za taki sprzęt. Początkowo uważałam kamień za gadżet i wtedy ta kwota była dla mnie nie do przyjęcia, ale... Teraz, kiedy z gadżetu awansował do regularnie używanego sprzętu stwierdzam, że 50 zł to naprawdę nieduża kwota za tyle frajdy i smaku. Poza tym jego rola nie kończy się tylko na pizzy.

Po kilku(nastu) już próbach śmiało mogę polecić kamień do pizzy! Nie będziecie zawiedzione, jeśli unikniecie moich błędów (dlatego wszystko ze szczegółami Wam opisałam!). To doskonały pomysł na prezent - dla kogoś i dla siebie :D


Przy okazji zostawiam Wam przepis na najlepsze ciasto do pizzy! Ja oczywiście wyrabiam je w maszynie do chleba :)

Składniki:

CIASTO
  • 250 g mąki pszennej
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżka mleka
  • 100 ml wody
  • 1 łyżeczka cukru
  • szczypta soli
  • 1 opakowanie suchych drożdży
Narobiłam sobie smaku. Jutro chyba znowu pizza! :D

Miłego dnia!
O.



Zapraszam!

4 komentarze:

  1. Fajnie opisałaś przygodę z kamieniem. Mam taki sam i problem z przekładaniem pizzy na kamień.(dla mnie to jeden wielki koszmar ) Poproszę o foto łopaty. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. I chlebek też :) oj, a ja mam grzybki, mąż uzbierał i zażyczył sobie pizzę :) dzisiaj będzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzień dobry :) Czy mogłaby Pani podzielić się wiedzą, jak zrobić pizzę ze zdjęć do tego przydatnego wpisu o kamieniu? Wygląda baaardzo apetycznie!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...